Niniejsza treść będzie długą formą. Opisanie Super Power Sleeping Mezo Mask od Bielendy  tego wymaga.

O marce

Bielenda to polska marka. Swoją działalność rozpoczęli w 1990 roku. Do dziś z dużą popularnością utrzymują się na rynku kosmetycznym a więc są dobrzy. Mając tyle lat doświadczeń za sobą muszą wiedzieć, jak zaspokajać potrzeby kobiecego świata. Mają w swojej ofercie kosmetyki pielęgnacyjne, które od momentu koncepcji powstają w ich krakowskich laboratoriach. Chwali im się to, że ceny wypuszczanych na rynek produktów są przystępne, są dla każdego. Tworzą z myślą o kobietach i dla kobiet. Chętni mogą skorzystać z usług kosmetycznych w ich profesjonalnych centrów kosmetyczno-estetycznych, czyli gabinetów wypełnionych profesjonalistami (dermatologami, kosmetologami), gdzie o właściwym podejściu do piękna wiedzą wszystko.

Osobiście nie posiadam zbyt wielu pozycji od Bielendy. Nigdy nie zwracałam uwagi na ich produkty. Jakoś nie było nam wspólnie po drodze. O prezentowanej maseczce przeczytałam oczywiście gdzie…? W Internecie. Wzbudzała skrajne emocje.  Jedni wychwalali ją, inni mścili i nie widzieli powodów do zachwytu. Nauczyłam się z wiekiem, że nie wolno polegać wyłącznie na opiniach innych. Każdy jest inny – to, co nie działa u Ciebie, u mnie może się sprawdzić i odwrotnie. Polecam wszystkim, aby wydawać opinie na podstawie wyłącznie własnych doświadczeń.

Maskabielenda_maseczka na noc

Skin Clinic Professional Bielendy  to Aktywna Maska Korygująca Anti-Age do stosowania na noc. Maseczka na noc – dokładnie tak. Nakładamy cienką warstwę produktu o konsystencji żelu po wieczornej toalecie i idziemy spać. Rano wstajemy i dokładnie oczyszczamy skórę z pozostałości produktu. Maseczka przeznaczona jest dla kobiet z cerą posiadającą niedoskonałości.  Jej główne zadania to redukcja porów i nadmiernego błyszczenia skóry, rozjaśnianie przebarwień oraz wygładzanie. W nocy, podczas snu, eksfoliuje i napina naszą cerę. W składzie mamy kwas migdałowy, kwas laktobionowy, witaminę B3 – to główne aktywne składniki, dzięki którym budzimy się z nową twarzą. Owe kwasy działają podobnie, jak w salonach kosmetycznych. Złuszczają naskórek, działają zbawiennie na skórę po przejściach trądzikowych. Co ciekawe, również nawilżają dogłębnie.  Przyczyniają się do unormowania wydzielania sebum oraz odblokowują i oczyszczają zatkane pory. Witamina B3 rozjaśnia skórę, redukując tym samym plamy pigmentacyjne. Dodatkową ją wzmacnia i odżywia. Działa również zbawiennie na problemy z trądzikiem, z zaczerwienieniem, zmniejszając stany zapalne. Co tu pisać… Jest odkryciem roku dla mnie. Rano, po wieczornym nałożeniu maski, twarz wygląda zupełnie inaczej. Jest gładka! Wcześniej rozszerzone znacznie pory są prawie niewidoczne. Koloryt jest ujednolicony i wygląda się tak świeżo, że aż dziw że to tylko efekt produktu drogeryjnego a nie profesjonalnego zabiegu kosmetycznego.

Ostrożnie z nią

Jest jednak kilka szczegółów, o których warto wspomnieć i z którymi warto się zapoznać przed zastosowaniem. Oto kilka wskazówek, które pomogą pokochać Maskę Korygującą. Zapoznaj się z nimi, by nie wyrzucić całej tubki produktu po pierwszych dniach użytkowania.

  1. Bielenda zaleca stosowanie od 1 do 3 razy w tygodniu – sprawdziłam to na sobie. Nie stosuj maski dzień po dniu! Jeżeli przez 2 wieczory z rzędu nałożysz ją na twarz to skóra zareaguje dokładnie tak samo, jak po zabiegu kwasami u kosmetyczek. Co to znaczy? A no zejdzie Ci eksfoliowany naskórek z całej twarzy. Będzie schodził kilka dni. Nie pomoże żaden produkt nawilżający, co ma zejść – zejść musi. Fatalnie to wygląda pod podkładem. Bez niego zresztą też. Zachowaj odstępy minimum 2 dni pomiędzy zastosowaniami – im dłuższa przerwa, tym lepiej.
  2. Kwasy są dobre dla naszej cery, ale…. Kwasy zawsze podrażniają. Jednych mniej, innych bardziej. Są to jednak substancje, które aktywnie i nieco agresywnie działają na naskórek. Polecam maseczkę stosować na wieczór przed dniem wolnym od wszelkich wyjść. Jak grubej warstwy naskórka na naszej twarzy by nie było, lekkie podrażnienie i tak będzie widoczne po zastosowaniu maseczki. Rano twarz jest zaczerwieniona, mniej lub bardziej – ale jednak. Zaczerwienienie utrzymuje się do południa minimum. Zmyj rano maskę bardzo delikatnie, stosują mało inwazyjne środki (pianka, płyn micelarny) i zaaplikuj jakiś krem kojący podrażnioną skórę twarzy. Ja stosuję krem z nagietkiem, który w takich sytuacjach świetnie działa.
  3. Żelowa konsystencja maseczki jest co prawda bardzo lekką, szybko się wchłania, ale nie do końca jest tak pięknie. Maska pozostawia na twarzy film, który…. No właśnie, przykleja się do poduszki. Co to znaczy? Twarz przytknięta do poduszki przykleja się do niej, co jest bardzo odczuwalne i mało przyjemne. Mogłabym rzec, że wręcz niekomfortowe. Jesteśmy w stanie to przeżyć, chociażby dla cudów, jakie zobaczymy rano po owej niekomfortowej nocy. Śpij twarzą skierowaną ku niebu! Jak już zaśniesz, będzie Ci wszystko jedno.
  4. Unikaj nadmiernego opalania, solarium czy wczasów w tropikach tuż po zastosowaniu maseczki. Z racji, że kwasy głęboko wnikają w skórę i silnie działają złuszczająco, mogą przyczynić się do powstawania przebarwień po obfitych kąpielach słonecznych. Stosuj kremy z wysokim filtrem, jeżeli zamierzasz smażyć się na słońcu podczas stosowania maseczki.
  5. Jeżeli wiesz, że twoja cera jest wyjątkowo wrażliwą, że podrażnia ją byle błahostka – nie stosuj maski! Kwasy nie są dla Ciebie. Skonsultuj zastosowanie jakichkolwiek kwasów z dermatologiem lub zaufaną kosmetyczką – są dostępne produkty różnych marek z dużo mniej inwazyjnymi kwasami, jak migdałowy czy laktobionowy.